czwartek, 17 listopad 2016 12:58

Kurs wzajemnego zrozumienia

W czasach, gdy tak wiele mamy możliwości wymiany myśli, idei, zwykłego powiedzenia innym, co nas dręczy, co przeszkadza, co zwyczajnie boli – coraz trudniej jest nam się wzajemnie zrozumieć i... porozumieć. Dlaczego?

„Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. (...) Rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi». A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!»”. W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta”.

Tak głosi starotestamentowa Księga Rodzaju. Według niej mamy pomieszane języki. Wola Stwórcy odebrała nam możliwość porozumienia i zjednoczenia się. Za nic nie możemy się dogadać: zamiast tego wciąż się podejrzewamy, kłócimy, obrażamy. Choć znamy języki innych narodów – nie rozumiemy ich przedstawicieli. Choć znamy słowa i gramatykę języka rodzimego – nie potrafimy pojąć, czego chcą od nas bliscy w domu, znajomi w biurze, obcy na ulicy. Jesteśmy razem – a rozproszeni. W grupie – a samotni i wyalienowani.

Psychologowie od lat badają ten fenomen. Szukają barier, przyczyn nieporozumień, ale i czegoś, co nasze pomieszane języki łączy, co nas spaja. „Przez 10 lat nasz zespół podróżował po świecie, ucząc się różnych języków i «podsłuchując» rozmowy. Analiza zebranych danych pokazała, że ludzki język ma strukturę, która przekracza gramatykę oraz wychodzi poza słowa, których używamy, i kolejność, w jakiej zestawiamy rzeczowniki i czasowniki. Konwersacyjna «infrastruktura» jest taka sama we wszystkich kulturach – znajdujemy ją wszędzie, od pól ryżowych w Laosie po islandzkie fiordy” – piszą Mark Dingemanse i Nick J. Enfield w artykule „Język światowy, czyli co nam zostało z wieży Babel” (s. 6). I wyliczają komponenty tej „infrastruktury”, które są identyczne dla wszystkich ludzi na ziemi. Podobny wydźwięk ma artykuł Piotra Markiewicza „Głowa przetwarza słowa” (s. 14). Autor krok po kroku przedstawia wspólne nam wszystkim zasady, na jakich mowa wykluwa się w naszym umyśle.

W kolejnych tekstach pokazujemy problemy komunikacyjne i sposoby ich pokonywania. „Podstawową barierą jest to, że często nie chcemy słyszeć niczego poza tym, co sami myślimy. Odmienne zdanie mogłoby wywołać trudny do zniesienia dysonans i musielibyśmy zmienić coś w naszym sposobie myślenia. Wolimy tego uniknąć, dlatego nie zadajemy pytań, tylko prowadzimy niekończący się monolog albo nie słuchamy odpowiedzi” – pisze Martyna Goryniak („Rozmawiać, by rozumieć – i kogoś, i siebie”, s. 20). Jolanta Sokół-Jedlińska („Słuchanie całym sobą”, s. 34) jako lekarstwo na tę przypadłość proponuje naukę empatycznego słuchania. A Ewa Mażul („Konflikt, który buduje”, s. 28) radzi, żeby z naszych rozmów wyeliminować agresję i jej elementy, by wcielać się – zgodnie z założeniami metody „porozumienia bez przemocy” Marshalla Rosenberga – nie w szakala, a w żyrafę. Bo – jak piszą Christine L. Porath i Amir Erez w artykule „Wirus grubiaństwa” (s. 44) – „nawet jedna nieuprzejma uwaga może wywołać agresywne myśli i zachowania. Grubiaństwo jest jak wirus – rozprzestrzenia się błyskawicznie i szkodzi nam: obniża efektywność, kreatywność i osłabia zdolności poznawcze”.

W tym zeszycie znajdziecie wiele wskazówek, które pomogą Wam skutecznie przekazać innym rzeczy dla Was ważne i zrozumieć to, co oni chcą Wam powiedzieć. Warto je sobie przyswoić i stosować – dzięki temu to, co dotąd wydawało się niemożliwe, może stać się osiągalne. Warto wziąć kurs na wzajemne zrozumienie.

DARIUSZ RYŃ jest dyrektorem i redaktorem naczelnym projektów specjalnych i interaktywnych w Wydawnictwie Charaktery.