środa, 22 listopad 2017 10:24

Emocje z odcieni jesieni

Melancholia, dojmująca tęsknota za czymś, co minęło, samotność i poczucie wyobcowania – takie właśnie są psychologiczne kolory jesieni. Ulokowały się w naszych głowach, aby mimowolnie narzucać swoją obecność; widzimy je w prozie, wierszach, filmach i na fotografiach. Jesień przepełnia nas smutkiem. Jednak czy bez niego moglibyśmy na powrót odczuwać radość?

„Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka. Chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem, a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej, szczęśliwej dziewczyny. Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać. Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z piaskiem. Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała: – Kim jesteś?

Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy, a blade wargi wyszeptały: – Ja? Nazywają mnie Smutkiem.” Tak zaczyna swój tekst „Nieproszony gość” Agnieszka Chrzanowska (s. 6). Przekonuje w nim, że smutku nie powinniśmy odrzucać i nie powinniśmy się go obawiać. Przychodzi do nas, aby nauczyć nas czegoś ważnego. Skłania, by na chwilę złapać oddech i z refleksją rozejrzeć się wokół. Chroni przed kolejnym błędem. Im bardziej go odpychamy, tym natrętniej się odzywa.

Milena Karlińska, znakomita terapeutka, rozwija tę myśl. „Smutek bywa dobry, bo daje nam siłę, by się zatrzymać, pomyśleć, pozwala dojść do ładu ze sobą. Gorzej, gdy zaczynamy z nim walczyć, biczujemy się z jego powodu, gdy prześladujemy się myślami. To najlepszy sposób, by zatonąć w rozpaczy” – przekonuje w artykule „Pogoda na smutek” (s. 18).

Smutkowi często towarzyszą łzy. Słyszeliśmy o ich oczyszczającej sile, jednak Joachim Marschall wyjaśnia, że mogą być terapią jedynie wówczas, gdy dostrzegą je i właściwie zareagują bliscy nam ludzie („Moc łez”, s. 24). Co jednak, jeśli tak się nie stanie i będziemy się samotnie pogrążać w spirali przygnębiających myśli? O tym piszą Diane Schiano na s. 52 oraz Matthew Della Porta na s. 54.

O niszczącej sile depresji przejmująco opowiada Artur Cedro w artykule „Gdy światło nie rozjaśnia, a świat nie ma barw” (s. 38). „Smutek towarzyszący depresji jest jednak inny. Pojawia się nagle, zdawałoby się bez żadnej uchwytnej przyczyny. Trwa długo i właściwie nie jest podatny na żadne zewnętrzne zmiany. Taki smutek czyni człowieka niezdolnym do normalnego życia” – analizuje psychiatra. Dodaje jednak: „Jeśli cierpienie nie złamie człowieka, może go jedynie wzmocnić”.

„Płacz, płacz Smutku – wyszeptała czule staruszka. – Musisz teraz odpocząć, żeby potem znowu nabrać sił. Ale nie powinieneś już dalej wędrować sam. Będę ci zawsze towarzyszyć, a w moim towarzystwie zniechęcenie już nigdy cię nie pokona.

Smutek nagle przestał płakać. Wyprostował się i ze zdumieniem spojrzał na swoją nową towarzyszkę: – Ale... ale kim ty właściwie jesteś?
– Ja? – zapytała figlarnie staruszka, uśmiechając się przy tym tak beztrosko, jak małe dziecko.
– Ja jestem Nadzieja!”
Tak kończy się bajka o smutku przytoczona w tekście tematowym tego numeru. Nadzieja jest tym, co pozwala pokonać mrok i niepogodę. Dzięki niej możemy docenić, a może i polubić „Emocje z odcieni jesieni”.

DARIUSZ RYŃ, jest dyrektorem i redaktorem naczelnym projektów specjalnych i interaktywnych w Wydawnictwie Charaktery.